O mnie

Początki mojej przygody z gotowaniem rozpoczęły się od pierwszych klas podstawówki. Mamie do tej pory zdarza się mnie chwalić, jak to rano sama wstawałam, przygrzewałam mleko w mikrofali i robiłam sobie płatki. Pierwszym zjadliwym daniem, które udało mi się przygotować, były naleśniki. Droga do nich była jednak usłana kamiennymi ciasteczkami oraz równie kamiennymi kluskami kładzionymi (w tamtych czasach z powodzeniem rozwinęłabym biznes w narzędziach obronnych). Mój osobisty hit to próba ugotowania ziemniaka zalewając go kilkakrotnie ugotowaną wodą z czajnika (bo dzieci przecież nie mogą bawić się ogniem i kuchenkami gazowymi). Poczynania te niejednokrotnie kończyły się płaczem i narzekaniami, że jak ja sobie znajdę męża, przecież nigdy nie nauczę się gotować. Tutaj na scenę wkracza mój tata, który pewnego dnia mnie pocieszył mówiąc, żebym się nie przejmowała bo na początku chodzi o seks, a nie o gotowanie.

kolaż

Z biegiem lat moje zdolności kulinarne zaczęły przyjmować jakiś bardziej określony kształt, a gotowanie i jedzenie stały się jednymi z większych życiowych przyjemności. Lubię improwizować w kuchni, gotować zdrowo i smacznie oraz dzielić się z innymi tym, co udało mi się stworzyć. Inspiracje czerpię między innymi z podróży, podczas których strefa kulinarna ma dla mnie olbrzymie znaczenie. Uwielbiam smakować nowe rzeczy, rozmawiać z autochtonami o jedzeniu, pytać o przepisy.

pandawsrodludzi_gotowanie

Wciąż nie wiem o jakie danie bym poprosiła, gdyby przyszło mi w więzieniu wybrać swój ostatni posiłek. Ale poszukiwanie odpowiedzi sprawia mi bardzo dużo radości i przyjemności.